A/N: Nie jestem pewna czy chcę to publikować.
Na wskutek badań na ludziach nastąpił wybuch. Kilka noworodków zostało zarażone wirusem, który się szybko rozprzestrzeniał. Okazało się że noworodki maja różne, dziwne moce. Bojąc się o siebie, ludzie zaczęli mordować dzieci. W końcu wirus zaczął się ukazywać tylko w niektórych noworodkach. Rząd postanowił oszczędzić dzieci. Na nowo odkrytej, dużej wyspie na Oceanie Spokojnym wybudowano Akademie "Ponad". Rodzice zarażonych dostają nakaz sprowadzenia dzieci do Akademii do momentu, aż ukończą 20 rok życia, w przeciwnym razie cała rodzina zostanie wymordowana.
Sehun spojrzał niezrozumiały na działania swoich rodziców, wsiedli do samochodu zostawiając go samego razem z jedenastką innych dzieci.
- Gdzie oni jadą? - Spytał jakiegoś pana stojącego po jego prawej stronie.
- Wsiadaj na statek. - Odburknął mężczyzna nieprzyjemnym głosem.
- Ale ja chcę do domu. - Spojrzał na niego, oczy mu się zaszkliły.
- Powiedziałem wsiadaj, dowiesz się później. - Warknął zdenerwowany.
Sehun posłusznie wsiadł, odwrócił się chcą zobaczyć samochód rodziców, ale oni właśnie wyjeżdżali, nie rozumiał co się dzieje. Zamknęli za nim wielkie metalowe drzwi, podskoczył przestraszony trzaskiem. Rozejrzał się po pomieszczeniu, zauważył, że chłopcy patrzyli się na niego, niektórzy byli tak samo zdziwieni na twarzy innych nie było w ogóle widać żadnych emocji. Otarł ukradkiem łzy i podszedł do ławki gdzie było wolne miejsce, starszy chłopiec przesunął się tak żeby mógł usiąść. Siedzieli przez jakiś czas w milczeniu, nie mieli pojęcia co powiedzieć, ani jak się zachować, żaden z nich nie rozumiał co tu robi. Kolejny z mężczyzn ubrany w ciemnozielony mundur pokazał im, że mają za nim iść. Porozdzielał ich do pokoi, Sehun został sam z chłopcem starszym od niego.
- Jestem Oh Sehun. - Ukłonił się niepewnie i podał mu rękę.
- Kim Junmyeon. - Również się ukłonił i złapał jego rękę lekką ją potrząsając. Uśmiechnął się słabo.
- Witajcie w Akademii "Ponad"! - Tydzień później dobili do wyspy o dosyć regularnym brzegu, na jej tle wyróżniał się szary zamek z dwiema wysokimi wieżami. Zeszli na pomost, powitał ich mężczyzna w granatowym garniturze, u jego boku stała mała blondynka z włosami prawie do pasa. Nie patrzyła się na nich tylko na piasek, wyglądała na smutną, chłopcy utkwili w niej wzrok.
- Od dzisiaj to jest was dom, będziecie tu się uczyć, spać i spędzać wolny czas. - Mężczyzna popatrzył na nich, kilkoro uniosło przestraszony wzrok w tym Sehun.
- Jak to dom? - Wu Yi Fan, inaczej Kris jak mówił chłopcom wystąpił krok na przód.
- Jesteście jednymi z wybranych. Proszę was, przyzwyczaicie się. - Mężczyzna się uśmiechnął i obrócił na pięcie. - Zapraszam za mną.
Dziewczynka dołączyła do nich nie chcąc iść obok mężczyzny. Szła koło Luhana, ten się do niej lekko uśmiechnął kiedy uniosła głowę. Sięgała mu ledwo do łokcia i była strasznie szczupła.
- Cała wyspa jest do waszej dyspozycji, nic wam się tu nie stanie jesteście całkowicie bezpieczni, jednak jedyne o co was proszę to wracanie do zamku przed dwudziestą trzecią.
Kiwnęli głowami, szli po brukowanej drodze, dookoła nich rozciągały się drzewa gdzieniegdzie było słychać jakieś ptaki i szelest trawy przez lekki wiatr. Chłopcy rozglądali się, Chanyeol zauważył kamerę na jednym z drzew, zmarszczył lekko brwi, ale nic nie powiedział.
Zaczęli wchodzić po schodach, po dosyć długim spacerze stanęli na dziedzińcu imponującego zamku. Ogromna szara budowla z dwoma wieżami zrobiła na nich wrażenie. Weszli do przestronnego hallu wyłożonego czerwonym dywanem, po boku były szerokie schody prowadzące na górne piętro. Po obu bokach rozchodziły się korytarze.
- Jedna z opiekunek zaprowadzi was do pokoi. Proszę bądźcie dla siebie mili i każde problemy zgłaszajcie do mnie.
- Jak się nazywasz? - Luhan ukucnął kiedy mężczyzna odszedł. Chłopcy spojrzeli się na dziewczynkę.
- Chohee. - Wystawiła małą rączkę.
Uśmiechnął się i ją lekko potrząsnął.
- Luhan.
Przedstawili się po kolei.
- Ile masz lat? - Kris również uklęknął, był najwyższy z nich wszystkich.
- Dziesięć.
Sehun spojrzał na nią, była o rok młodsza od niego.
- Dawno tu przyjechałaś? - Junmyeon odezwał się.
- Trochę przed wami, zdążyłam tylko wysiąść.
I tak wyglądał początek ich wspólnego życia w akademii Ponad.
Dziękuję za ponad 3k wyświetleń.

Ciekawie się zapowiada C: Czekam na dalszy ciąg, no i weny życzę ^^
OdpowiedzUsuńHee
Masz talent (co by tu napisać?) Znowu brak weny sorry pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWiki love BTS <3