poniedziałek, 19 października 2015

Akademia "Ponad" (Exo - 1.)

A/N: Nie jestem pewna czy chcę to publikować. 



Na wskutek badań na ludziach nastąpił wybuch. Kilka noworodków zostało zarażone wirusem, który się szybko rozprzestrzeniał. Okazało się że noworodki maja różne, dziwne moce. Bojąc się o siebie, ludzie zaczęli mordować dzieci. W końcu wirus zaczął się ukazywać tylko w niektórych noworodkach. Rząd postanowił oszczędzić dzieci. Na nowo odkrytej, dużej wyspie na Oceanie Spokojnym wybudowano Akademie "Ponad". Rodzice zarażonych dostają nakaz sprowadzenia dzieci do Akademii do momentu, aż ukończą 20 rok życia, w przeciwnym razie cała rodzina zostanie wymordowana.

Sehun spojrzał niezrozumiały na działania swoich rodziców, wsiedli do samochodu zostawiając go samego razem z jedenastką innych dzieci.
- Gdzie oni jadą? - Spytał jakiegoś pana stojącego po jego prawej stronie.
- Wsiadaj na statek. - Odburknął mężczyzna nieprzyjemnym głosem.
- Ale ja chcę do domu. - Spojrzał na niego, oczy mu się zaszkliły.
- Powiedziałem wsiadaj, dowiesz się później. - Warknął zdenerwowany.
Sehun posłusznie wsiadł, odwrócił się chcą zobaczyć samochód rodziców, ale oni właśnie wyjeżdżali, nie rozumiał co się dzieje. Zamknęli za nim wielkie metalowe drzwi, podskoczył przestraszony trzaskiem. Rozejrzał się po pomieszczeniu, zauważył, że chłopcy patrzyli się na niego, niektórzy byli tak samo zdziwieni na twarzy innych nie było w ogóle widać żadnych emocji. Otarł ukradkiem łzy i podszedł do ławki gdzie było wolne miejsce, starszy chłopiec przesunął się tak żeby mógł usiąść. Siedzieli przez jakiś czas w milczeniu, nie mieli pojęcia co powiedzieć, ani jak się zachować, żaden z nich nie rozumiał co tu robi. Kolejny z mężczyzn ubrany w ciemnozielony mundur pokazał im, że mają za nim iść. Porozdzielał ich do pokoi, Sehun został sam z chłopcem starszym od niego.
- Jestem Oh Sehun. - Ukłonił się niepewnie i podał mu rękę.
- Kim Junmyeon. - Również się ukłonił i złapał jego rękę lekką ją potrząsając. Uśmiechnął się słabo.

- Witajcie w Akademii "Ponad"! - Tydzień później dobili do wyspy o dosyć regularnym brzegu, na jej tle wyróżniał się szary zamek z dwiema wysokimi wieżami. Zeszli na pomost, powitał ich mężczyzna w granatowym garniturze, u jego boku stała mała blondynka z włosami prawie do pasa. Nie patrzyła się na nich tylko na piasek, wyglądała na smutną, chłopcy utkwili w niej wzrok.
- Od dzisiaj to jest was dom, będziecie tu się uczyć, spać i spędzać wolny czas. - Mężczyzna popatrzył na nich, kilkoro uniosło przestraszony wzrok w tym Sehun.
- Jak to dom? - Wu Yi Fan, inaczej Kris jak mówił chłopcom wystąpił krok na przód.
- Jesteście jednymi z wybranych. Proszę was, przyzwyczaicie się. - Mężczyzna się uśmiechnął i obrócił na pięcie. - Zapraszam za mną.
Dziewczynka dołączyła do nich nie chcąc iść obok mężczyzny. Szła koło Luhana, ten się do niej lekko uśmiechnął kiedy uniosła głowę. Sięgała mu ledwo do łokcia i była strasznie szczupła.
- Cała wyspa jest do waszej dyspozycji, nic wam się tu nie stanie jesteście całkowicie bezpieczni, jednak jedyne o co was proszę to wracanie do zamku przed dwudziestą trzecią.
Kiwnęli głowami, szli po brukowanej drodze, dookoła nich rozciągały się drzewa gdzieniegdzie było słychać jakieś ptaki i szelest trawy przez lekki wiatr. Chłopcy rozglądali się, Chanyeol zauważył kamerę na jednym z drzew, zmarszczył lekko brwi, ale nic nie powiedział.
Zaczęli wchodzić po schodach, po dosyć długim spacerze stanęli na dziedzińcu imponującego zamku. Ogromna szara budowla z dwoma wieżami zrobiła na nich wrażenie. Weszli do przestronnego hallu wyłożonego czerwonym dywanem, po boku były szerokie schody prowadzące na górne piętro. Po obu bokach rozchodziły się korytarze.
- Jedna z opiekunek zaprowadzi was do pokoi. Proszę bądźcie dla siebie mili i każde problemy zgłaszajcie do mnie.
- Jak się nazywasz? - Luhan ukucnął kiedy mężczyzna odszedł. Chłopcy spojrzeli się na dziewczynkę.
- Chohee. - Wystawiła małą rączkę.
Uśmiechnął się i ją lekko potrząsnął.
- Luhan.
Przedstawili się po kolei.
- Ile masz lat? - Kris również uklęknął, był najwyższy z nich wszystkich.
- Dziesięć.
Sehun spojrzał na nią, była o rok młodsza od niego.
- Dawno tu przyjechałaś? - Junmyeon odezwał się.
- Trochę przed wami, zdążyłam tylko wysiąść.

I tak wyglądał początek ich wspólnego życia w akademii Ponad.

Dziękuję za ponad 3k wyświetleń. 


środa, 22 kwietnia 2015

2 - Poko...jówek? (Sehun - EXO)

A/N: Nie wyszło i dobrze o tym wiem, nie mam weny, ale nie chcę odkładać też tego na później, bo po powrocie do szkoły muszę dużo rzeczy pozaliczać.
Soł miłego czytania i wiem, że to krótkie T^T

- Sehun!
Chłopak miał wrażenie, że dziewczyna zaraz tupnie nogą ze złości i strasznie go to śmieszyło. Poszedł w końcu za nią, ruszyła szybkim krokiem do przymierzalni, westchnął cicho  i usiadł na pufie. Wyciągnął telefon przez chwilę zastanawiając się czy nie napisać do Jongina, ale uznał, że ten zacznie się z niego nabijać. Oparł się o ścianę za sobą i odchylił głowę do tyłu. Chodzili po sklepach już od trzech godzin, a dziewczyna nadal się na nic nie zdecydowała. Wyszła z przymierzalni i kiwnęła na niego ręką, odwiesiła ubrania i ruszyła w stronę wyjścia z centrum.
- Hej - przyspieszył tak żeby się z nią zrównać - Chodź na bubble tea.
- Um... - wydawało mu się, że lekko się speszyła - Okej.
Poprowadził ją w stronę deptaka gdzie zamówili herbatę i powoli ruszyli w stronę domu.
- Ona nie jest taka zła - Powiedział tego samego wieczoru rozmawiając przez komórkę z Jonginem.
- Pewnie dla tego, że jesteś chłopakiem, opowiadałeś mi jak się zachowywała pierwszego dnia, może rodzice z nią porozmawiali, albo ona nie chce narobić sobie wiochy. - Widział oczami wyobraźni jak chłopak wzrusza ramionami.
- W sumie dzisiaj tylko prawie tupnęła nogą - zaśmiał się - ale za to strasznie marudzi.
- Albo ty tego nie zauważasz, może ci się podoba co? - Jongin po drugiej stronie wyszczerzył się wyprzedzając kolejne auto w grze.
- Spadaj - burknął mało przekonująco Sehun - wczoraj gadały o jakiś chłopakach nawet jeśli pewnie jakiegoś ma. Zresztą nie można się zakochać w kimś u kogo... w sumie sprzątasz.
- Miłość nie wybiera.
- Co ty nagle taki romantyczny się zrobiłeś? Z tego co pamiętam ostatnią twoją laskę rzuciłeś przez SMS.
- Nie wracajmy do tego jasne? Dziwna była, nadal nie wiem czemu się z nią przespałem. No, ale słuchaj...
- Gdybyś nie zauważył słucham cię cały czas. - Wtrącił chłopak.
- Właśnie teraz mnie nie słuchasz. Baekhyun robi domówkę i mamy przyjść.
- Pokażę się jak mi się będzie chciało. - Przewrócił oczami.
- Mają być jakieś dziewczyny - kusił Jongin.
- To może przyjdę.
- Nie może tylko na pewno. Dobra ja kończę, dzisiaj o dwudziestej u Bekona.
- Jasne, jasne.
- Jest osiemnasta czterdzieści, pospiesz się.
- Zabiję cię. Przysięgam.
- Um...  Ciociu, wychodzę do kolegi dobrze? Wrócę może trochę później.
- Okej, uważaj na siebie. - Uśmiechnęła się do niego.
Był tym lekko zaskoczony, że kobieta nie robiła żadnych problemów. Wyszedł z domu i poszedł na przystanek gdzie zaraz miał autobus.
Chohee również wyszła z domu, Sehun spojrzał się w jej kierunku doznając lekkiego otępienia, cała była ubrana na czarno z jeansową koszulą przewiązaną w pasie. Wsiadła do samochodu stojącego na krawężniku który zaraz przejechał koło niego.
Do mieszkania przyjaciela dotarł bez problemów. Impreza dopiero się rozkręcała, może nie chciał całej nocy spędzić w otoczeniu spoconych ciał ocierających się o siebie, ale perspektywa podłapania jakiejś dziewczyny była kusząca.
- Sehun! - Baek złapał blondyna za rękaw. - Miło, że przyszedłeś.
- Nie ma problemu - uśmiechnął się - Widziałeś Jongina?
- W kuchni z jakimiś laskami, ale chodź ze mną chcę Ci kogoś przedstawić.
Przepchnął się przez powoli gęstniejący tłum w kierunku kanapy, Sehun mógł się założyć, że połowy z tych osób nie znał.
- Sehun to jest Chohee. - Postawił przed nim brunetkę u której w sumie pracował.
- Naprawdę... - Sehun uśmiechnął się unosząc jeden kącik ust.
- Znacie się? - Baekhyun popatrzył to na nią to na niego.
- Można tak powiedzieć, ale może w końcu jest okazja lepiej się poznać. - Chohee go kompletnie zaskoczyła i pociągnęła w stronę kanap. Nieco trudno było mu się skupić w obliczu ich stykających się nóg i tego, że dziewczyna co jakiś czas kładła rękę na jego kolanie.
U innych jego koleżanek nie zwracał na to za bardzo uwagi, ale tutaj lekko go to rozpraszało.
- Sehun - szturchnęła go w bok - skąd znasz Bekona?
Wszyscy jej znajomi poszli tańczyć przez co zostali sami, a przez to, że dziewczyna była z elity bali się tu siadać.
- Chodzimy do tej samej szkoły... Raczej chodziliśmy. Raczej ciebie powinienem się o to spytać.
- Jest... Kolegą mojego - zawahała się lekko - kolegi. Poznaliśmy się jakiś czas temu. A jestem tu... bo... Nie na to nie mam wyjaśnienia.
Pomimo tego, że na kanapie byli sami nie odsunęła się od niego. Nie żeby mu to przeszkadzało.
Gadali jeszcze przez jakiś czas, Jongin podszedł do nich z lekko zdziwionym wyrazem twarzy.
- Chyba nie powinienem pytać.
- Jestem Chohee, to Ciebie widziałam ostatnio z Sehunem nie? - Dziewczynie uśmiech nie schodził z twarzy.
- Tak - Jongina zatkało chyba po raz pierwszy przy dziewczynie.
- Jedna z moich koleżanek nie może przestać gadać o Tobie.
Wesoła i szczera paplanina Chohee była zupełnie inna od tego co prezentowała w domu. Koniec końców Jongin usiadł z nimi zauroczony aurą dziewczyny, którą rozsiewała jak tylko kogoś polubiła.
O pierwszej zaczęli się zbierać, podziękowała za transport przyjaciółce i wyszła razem z Sehunem.
Usiedli na ławce przystanku czekając na autobus.
- Jezu jaka ja jestem zmęczona - mruknęła rozprostowując nogi. W mieście co chwila błyskały jakieś neony i hasła reklamowe, które drażniły Sehuna.
Po pół godzinie czekania zrezygnowali z autobusu i poszli na pociąg naziemny. Może trochę okrężna droga, ale w sumie i tak nie spieszyło im się.
- Nie musiałeś wychodzić, dałabym sobie radę.
- Nie chciałem tam siedzieć, zmusili mnie w sumie do tego.
Siedzieli naprzeciwko siebie co jakiś czas patrząc się na siebie. Sehun się uśmiechnął i kierowany impulsem zrobił dziewczynie zdjęcie.
- Jah co robisz? - Zaśmiała się.
- Udaję paparazzi.
Pokręciła głową uśmiechając się.
- Nogi do góry. - Dziewczyna usiadła z nogami przełożonymi przez podparcie fotela.
Sehun odkurzał wykładzinę u niej w pokoju. Dziewczyna po tamtej domówce odnosiła się do niego bardziej przyjacielsko, jednak nadal w sumie u niej sprzątał.
- Sehun - zaczepiła go wieczorem w kuchni siadając na stołku barowym.
- Hm? - Nie przerwał wycierania naczyń.
- Czy ty się w ogóle uczysz? Masz chyba niedługo egzamin wstępny na studia.
- Spokojnie, dam sobie radę.
Jej matka stanęła w progu kuchni zdziwiona, jej córka jeszcze nigdy się nikim nie przejmowała.
- Jakbyś czegoś potrzebował to możesz mi powiedzieć. - Powiedziała ledwo słyszalnie.
Chłopak się zaśmiał i poklepał ją jak szczeniaka po głowie.
- Spokojnie, niczego mi nie brakuje. - Uśmiechnął się i odłożył ostatni kubek. - A teraz... Masz chwilę wolnego?
Kiwnęła głową, jej mama powoli wycofała się do gabinetu.
- Obejrzymy jakiś film?
Na chwilę ją zatkało, ale się zgodziła. Niedługo potem siedzieli na kanapie z włączonym filmem i miską popcornu. Oczywiście przez dobrych kilka minut zastanawiali się nad wyborem filmu, ale w końcu padło na jakiś amerykański horror. Sehuna on niesamowicie śmieszył, ale dziewczyna siedziała z ręką na twarzy z lekko rozchylonymi palcami. Pochylił się w jej stronę z uśmiechem i dźgnął w bok, pisnęła podskakując w miejscu.
- Głupi!
Zaśmiał się, dziewczyna pokręciła głową z uśmiechem.
 Sehun nawet nie zauważył kiedy zasnęła, zamrugał niezbyt wiedząc co robić, po chwili zastanowienia wziął ją na ręce dziwiąc się, że się nie obudziła. Była leciutka, bez problemów wniósł ją na górę i położył na łóżku, mruknęła przez sen. Sehun się uśmiechnął i przykrył ją kocem. Na dole szybko posprzątał i włożył naczynia do zmywarki. Pan Lee wszedł do kuchni w szlafroku, Sehun skinął głową i już miał wyjść kiedy zatrzymał go jego głos.
- Sehun, masz niedługo egzaminy wstępne na studia, masz odpowiednio dużo czasu żeby się uczyć?
- Tak, wujku. Dam sobie radę, spokojnie.
Leżał z książką od prawa na twarzy powtarzając co chwila jakieś punkty. Zdziwiło go to, że go pytali o to, w sumie sam się zapytał ich o to czy mógłby im pomóc, lubił sprzątać, a czasu na naukę miał sporo.

- Sehun! - Chohee otworzyła z trzaskiem drzwi, podniósł się do siadu, a książka, którą nadal miał na twarzy spadła na podłogę.
- W. MOIM. POKOJU. JEST. PAJĄK. - Oddzieliła każde słowo dokładnie i się wzdrygnęła.
- I po to mnie budzisz? - Uniósł brwi zdziwiony.
- Nie mam kogo, jesteśmy sami, zabij go. - Jęknęła.
Wstał z westchnieniem i poszedł do jej pokoju, na podłodze był średniej wielkości pająk.
- Naprawdę? - Spojrzał na nią z litością w oczach.
- Zabij go - pisnęła kiedy pająk wszedł pod komodę.
Męczył się z tym przez pół godziny, bo pająk gdzieś zwiał, a dziewczyna nie chciała odpuścić, siedziała na łóżku rozglądając się czujnie tak by zwierzątko nie znalazło się w odległości dwóch metrów.
- Nie ruszaj się. - Mruknął zbliżając się do dziewczyny, na ścianie za nią siedział pająk.
- Co? - Pisnęła przerażona.
- Nie ruszaj się proszę.
Zastygła w swojej pozycji obserwując chłopaka, zaczerwieniła się kiedy miała jego szyję na wysokości swoich oczu, bluzka odchyliła się przy szyi ukazując mlecznobiałą skórę. Przełknęła ślinę próbując opanować swoje myśli.
- Mam go, daj mi jakąś kartkę. - Spojrzał na nią rozbawiony, szybko przemknęła podając mu kartkę, którą wsunął pod szklankę z pająkiem.
- No po kłopocie, idę go wynieść na dwór. - Otworzył sobie balkon łokciem i wypuścił pająka za balkon, wrócił dalej rozbawiony do dziewczyny, która chyba przeżywała traumę życia.
- Hej, spokojnie, on się bał bardziej nas niż ty jego. - Uśmiechnął się.
- Nie znoszę pająków - Burknęła.








©