wtorek, 26 sierpnia 2014

#4 - Zmiany... czasami są dobre (Koniec)

Od Autorki:
Jestem na siebie zła to miało być dłuższe, potoczyć się inaczej i jak zwykle mi nie wyszło. Obecnie w planach mam jeszcze jedno kilku częściowe opowiadanie, ale nie wiem czy wypali.
Wracając do tego, kompletnie to spieprzyłam i tak mi się to nie podoba, że... ale nie mam siły już pisać tego od nowa zwłaszcza, że pisałam to 3 razy od początku, bo mi się usuwało z komputera, a mądra Cho-Hee nigdy nie robi kopii zapasowych.
Zapraszam do czytania tego szajsu i liczę, że nie będzie, aż tak dużo hejtów ;-;

Obudziłam się gwałtownie siadając, rozejrzałam się po pokoju, oddychałam jak po przebiegnięciu maratonu. Przetarłam oczy i rozmasowałam skronie, opuściłam się ciężko na poduszki. Znowu miałam koszmar... to już w sumie było u mnie normalne, przekręciłam głowę w stronę okna, na dworze już świtało. Westchnęłam i zamknęłam oczy z nadzieją na jeszcze kilka minut snu. Oczywiście nic z tego, stawiałam, że to mój brat się rzucał na dole w kuchni. Usiadłam na łóżku i wyciągnęłam telefon spod poduszki. 
Szósta... Chyba mnie pokręciło żeby budzić się o tej godzinie. 
Zeszłam na dół, faktycznie to mój kochany braciszek rzucał się po kuchni próbując zrobić śniadanie. 
- Co ty robisz? - Usiadłam przy stole 
- Może jakieś "dzień dobry" chociaż? 
- Jakie dobry jak mnie budzisz? - Burknęłam
- Nie marudź, dzisiaj znowu będziesz z nami na treningu. Później... nie wiem bo nie mogę Cię zabrać. 
- Jezu Jongin nie jestem małym dzieckiem. - Warknęłam 
- Ale i tak jesteś młodsza, w nowym miejscu i się podobno gubiłaś we własnym mieście. 
- Dawno. - Burknęłam po Polsku pod nosem i skrzyżowałam ręce na piersi. 
Chłopak mnie zignorował i nałożył jajecznicę na talerz. 
- Jedz i się zbieraj. 
Dziobnęłam jedzenie widelcem. 
Sehun wszedł do kuchni i usiadł obok mnie. Kai również podał mu talerz z jedzeniem, sam usiadł naprzeciwko mnie. Chłopak siedzący obok mnie zamrugał zdziwiony widząc naszą postawę. Śniadanie zjadłam nie odzywając się, szurnęłam krzesłem i poszłam się ubrać. Wyciągnęłam czarną bluzkę z krótkim rękawkiem i spodnie tego samego koloru. Pościeliłam łóżko przy okazji znajdując słuchawki. Wsadziłam je razem z telefonem do kieszeni. Wyszłam z pokoju i zbiegłam po schodach, na dole dosłownie wpadłam na Sehuna, chłopak złapał mnie w pasie. 
- Przepraszam. - Zaczerwieniłam się 
- Nic się nie stało. - Nadal trzymał ręce na mojej talii, cofnął je tylko gdy się zorientował. 
- Gotowi? - Kai trzymał torbę w ręku
Kiwnęłam głową, godzina siódma, a ja wychodzę z domu. Tak Korea na mnie zdecydowanie źle działa. 

Wysiedliśmy przed tym samym budynkiem co wczoraj. Ponownie usiadłam na czarnej kanapie. 
- Zaraz będzie padać. - Tao stanął koło okna... Tak, zapamiętałam ich trochę jak wczoraj na siebie wołali. Faktycznie zbierały się chmury na deszcz. 
- Lubię deszcz, przynajmniej nie jest tak gorąco. - Mruknęłam pod nosem 
- Ale jak jest słońce, jest... fajnie. - Chłopak odwrócił się w moją stronę 
- Nie lubię jak jest ciepło. 
- Czemu jesteś taka oschła? - Stanął nade mną 
- Ona nie jest oschła tylko nie lubi rozmawiać . - Sehun usiadł obok mnie
- Dobrze powiedziane. - Popatrzyłam się w telefon unikając ich wzroku. 
- Cho-Hee! - Jongin wszedł do sali. 
- Co chcesz? - Podniosłam głowę 
- Ojciec chce z tobą rozmawiać. Chodź. 
- Coo... o co chodzi? - Podniosłam się i przeszłam przez salę. 
Chłopak tylko zacisnął usta i położył mi rękę na plecach, popychając lekko do przodu. Spojrzałam na niego zdezorientowana. Ojciec czekał kawałek dalej
- Kim, możesz nas zostawić. 
- O co chodzi? - Stałam pomiędzy nimi i patrzyłam raz na jednego, raz na drugiego. 
- Cho-Hee... Przykro mi, ale twoja mama... - Przełknął ślinę, popatrzył na mnie. - Nie żyje. 
Zacisnęłam usta i spuściłam głowę, paznokcie z całej siły wbijałam w zaciśnięte dłonie. 
- Dlaczego...? - Wyszeptałam ze ściśniętym gardłem, gula rosła coraz większa. 
- Miała raka, podobno wiedziała o tym. - Mężczyzna nie wiedział jak się zachować, Jongin gdzieś się ulotnił. 
- Zostaw mnie... proszę. - Usiadłam na krześle i schowałam twarz w dłoniach. Nie wiedziałam jak się zachować, owszem była moją matką, ale co ja miałam z nią wspólnego... Rzadko rozmawiałyśmy jeśli już to się kłóciłyśmy. Podkuliłam nogi i oparłam czoło o kolana. Nie wiem ile siedziałam, ale w końcu poczułam jak czyjeś ramiona mnie oplatają i zaczynają łagodnie kołysać. Uniosłam głowę, zobaczyłam Sehuna. Chłopak uśmiechnął się pocieszająco, przysunęłam się jeszcze bardziej do niego i przytuliłam. Nie wiedziałam czemu to robię, ale w tej chwili potrzebowałam pocieszenia. Dopiero teraz zaczęłam płakać, uświadomiłam sobie, że nikt tak szczerze mnie nie przytulał. Chłopak uniósł mój podbródek, popatrzyłam na niego zdziwiona. Kciukiem otarł łzy z moich policzków i pochylił się ostrożnie, cały czas przypatrywał się mojej reakcji. Zamrugałam szybko, dopiero teraz do mnie dotarło co on chce zrobić. Złączył nasze usta w pocałunku, miękkie usta badały fakturę moich, poruszyłam nimi niepewnie. Co ja sobie wyobrażam, znam go od dwóch dni. Zastygłam w bezruchu, Sehun oddalił się ode mnie. 
- Ja... przepraszam. - Odsunął się ode mnie
- Też, przepraszam... - Wstałam i biegiem ruszyłam w kierunku wyjścia. 
Nie wiedziałam co o tym myśleć, zatrzymałam się przed skrzyżowaniem. Ruszyłam w prawo, na lewo dotarłabym do mieszkania, nie miałam ochoty tam siedzieć. Szłam przed siebie nie zwracając uwagi na mijające budynki. 
Miałam wrażenie, że chłopak po prostu mnie wykorzystał, usiadłam na ławce. Chciałam to przemyśleć, ale w głowie miałam mętlik. Mama nie żyje, Sehun mnie pocałował, komuś na mnie zależy. Pierwsza kropla uderzyła mnie w dłoń, spojrzałam w niebo. Kolejne krople wody spadały coraz gęściej, aż utworzyły się w ulewę. Łzy mieszały się z wodą spływającą po mojej twarzy. W tym momencie jedynym pocieszeniem było to, że się nie malowałam i nie musiałam martwić się o to, że wyglądam jak panda. Nie przejmowałam się tym, że woda mi spływa z włosów, ubranie było przemoknięte, a ja ryczałam jak głupia. Powoli udałam się w kierunku domu. 

Niedługo potem zaczęły się zajęcia, zostałam przyjęta do szkoły tańca. Tata się śmiał, że odziedziczyłam talent po Jonginie. Nikomu nie powiedziałam co się wtedy stało, żyłam dalej. Mój brat co jakiś czas nas odwiedzał, zdawało mi się, że coś podejrzewał. Za każdym razem się patrzył na mnie z ledwo widocznym smutkiem w oczach. Ja również się zmieniłam, przestałam być tym nierozgarniętym dzieckiem. Co jakiś czas odwiedzałam rodzinę w Polsce, tydzień przed świętami pożegnałam się z babcią i wsiadłam do samolotu z przesiadką w Singapurze. 
Przejechałam ręką po włosach odgarniając je z twarzy, na lotnisku ledwo się przecisnęłam przez halę. Kiedy wsiadłam do samolotu wszystko stało się jasne, zobaczyłam mojego kochanego braciszka razem z zespołem. Spojrzałam na bilet, jeszcze powiedzcie mi, że siedzę obok nich... Nie... siedziałam za nimi. Albo ojciec to zaplanował, albo ja mam wyjątkowe szczęście. Stanęłam na palcach i próbowałam włożyć plecak do szafki. 
- Pomogę. - Zamarłam kiedy usłyszałam ten głos. Sehun wsunął plecak i zamknął klapę. 
- Dziękuję. - Pochyliłam głowę 
- Cho-Hee... - Odsunął się ode mnie. 
Uniosłam nieco głowę by móc na niego spojrzeć. 
- Ja przepra... - Zaczął ale mu natychmiast przerwałam: 
- Słuchaj, nie tutaj, jasne? Porozmawiamy potem i nie przepraszaj mnie. - Odetchnęłam głęboko. 
- Dobrze. - Spuścił głowę 
Usiadłam na swoim miejscu, chłopak siedział przede mną. Jongin siedział w alejce obok, teraz odwrócił głowę w moją stronę. 
- Co ty tu robisz? - Podniósł się i pochylił nad moim siedzeniem 
- Wracam do domu od rodziny? - Uniosłam brwi 
- Ojciec... - Westchnął 
- Wiedziałam, że to jego sprawka. - Burknęłam 
- Dobra trudno, zachowuj się tak jakbyś nas nie znała. 
- Nic trudnego. - Wsadziłam słuchawki do uszu i przymknęłam oczy. 
Ojciec czekał na mnie na lotnisku, jeszcze w samolocie Sehun wcisnął mi do ręki swój numer telefonu. Teraz gniotłam go w dłoniach. 
- Pamiętasz o egzaminach? - Ojciec wysiadł z samochodu i wcisnął guzik przywołujący windę. 
- Pamiętam tato. - Pociągnęłam walizkę
Telefon mi zabrzęczał w kieszeni, wyciągnęłam go i zobaczyłam numer Jongina. 
"Czemu Sehun chce twój numer?" 
" - Nie wiem." 
Za chwilę znowu usłyszałam telefon
''Cho-Hee... nie wiem co się dzieje, ale od kiedy przyjechałaś Sehun się zmienił. Pogadaj z nim w końcu." 
Zagryzłam wargi i wyjęłam z kieszeni kartkę, spisałam numer i wysłałam sms. 
''- Masz czas za tydzień?"
"Tak, przy fontannie w parku niedaleko o dwudziestej ok?" 
"- Dobrze." 
Weszłam do swojego pokoju i rzuciłam telefon  na łóżko. Usiadłam przy biurku i schowałam twarz w dłoniach. Zignorowałam telefon brzęczący raz po raz, pewnie przyjaciółka się chciała dowiedzieć co ze mną. Wzięłam zeszyty żeby trochę powtórzyć. 

Zerknęłam na zegarek, miałam jeszcze dwadzieścia minut. Ubrałam czarny płaszcz i botki na szpilkach. Zabrałam klucze i telefon, ojca jak zwykle w domu nie było. Zamknęłam dom i poszłam w kierunku windy. Ruszyłam wolnym krokiem w kierunku parku, przy bramie przystanęłam i odetchnęłam głęboko. Weszłam powoli, obcasy stukały o ciche alejki, kilka płatków śniegu spadło na moją dłoń. 
Kilka metrów dzieliło mnie od zakrętu alejki do fontanny. Przystanęłam na chwilę zaraz ruszyłam i podeszłam do Sehuna, chłopak spojrzał na mnie
- Wesołych świąt. - Podał mi bukiet kwiatów 
- Dziękuję. - Uśmiechnęłam się słabo
- Ja... naprawdę chciałem przeprosić, nie wiem co mi odbiło. - Potarł dłonią kark - Naprawdę... 
- Sehun, przestań. Ja też zazwyczaj nie przytulam się do obcych ludzi i nie pozwalam się im całować. - Na moich ustach zagościł ledwo widoczny uśmiech, miałam nadzieję, że zrozumie o co mi chodziło. 
- Czyli... - zawiesił się na chwilę - Czekaj, czyli nie jestem dla Ciebie obcy? 
- Nie wytłumaczę ci tego, ale po raz pierwszy poczułam się... bezpiecznie. 
- Cho-Hee... 
- Hunnie, nie odgrywajmy jakiejś ckliwej dramy, proszę. 
Chłopak uśmiechnął się
- Ja... nie wiem czy tego chcesz, ale... 
- Cho-Hee, ja też nie wiem czy tego chcesz, ale ja nie chcę tylko przyjaźni pomiędzy nami. 
- Ja też nie chcę tylko przyjaźni. - Przysunęłam się do niego i stanęłam na palcach, ostrożnie złączyłam nasze usta. Kąciki chłopaka uniosły się do góry i odwzajemnił pocałunek obejmując mnie delikatnie. 
W tym momencie cieszyłam się, że przyjechałam do Korei. Odnalazłam tu nowe życie, chłopaka i kochającego ojca razem z bratem. Zmiany są dobre...



piątek, 15 sierpnia 2014

#3 - Zmiany... czasami są dobre

Od autorki: Dziękuję Shinie za spamienie na GG o tym jak to ją kołdra obmacuje i o tym, że jak nie napiszę sceny +18 z Sehunem to mi coś zrobi, bo wie gdzie mieszkam XD
Rozdział do dupy nic nie wniósł do fabuły... zaraz to nie ma fabuły >.>
Pozdrawiam i miłego ubolewania nad moim brakiem talentu~

Spojrzałam na niego, jasno-różowa grzywka opadała na czoło. Chłopak zwolnił kiedy mnie zobaczył, spoglądał niepewnie na mnie. Spuściłam wzrok, przeszedł obok mnie i wszedł do sali z której przed chwilą wyszłam. Muzyka ucichła i zaraz rozległa się kłótnia. Nie przysłuchiwałam się jej, ale z urywek domyślałam się, że chodziło o spóźnienie. Drzwi się otworzyły, zobaczyłam w nich Jongina
- Tata dzwonił, pytał się czy nie jesteś głodna.
- Nie jestem.
- Czemu wyszłaś z sali? - Staną nade mną
- Bo tam jest gorąco.
Chłopak potarł dłonią po karku
- Nie musisz ze mną rozmawiać, wracaj na próbę. - Uśmiechnęłam się delikatnie
- Jestem kiepską opiekunką. - Jęknął
- Owszem, jesteś. - Parsknęłam
- Ej! Teraz powinnaś mnie pocieszyć mówiąc, że lepszej nigdy nie miałaś. - Burknął
Roześmiałam się i wstałam z podłogi.
- Idź ty. - Burknął popychając mnie do przodu. Po wejściu do sali uderzyło mnie gorąco.
Sapnęłam i ponownie usiadłam na czarnej kanapie. Siedziałam tak do wieczora, naprawdę to było już nudne.
- Chodź, muszę Cię do domu odstawić. - Jongin zapiął suwak w torbie i wstał w ławki.
- Idę, idę. - Wstałam z podłogi, od ostatnich kilku godzin siedziałam na podłodze niedaleko wiatraka.
- Sehun, idziesz z nami? - Brat spojrzał w kierunku chłopaka, ten właśnie pakował ręcznik do torby.
- Nie chcę ro...
- Nie będziesz robił problemu, naszego ojca i tak pewnie jeszcze w domu nie ma. - Przerwał mu
- To do której on pracuje? - Uniosłam delikatnie głowę, tak by móc na niego spojrzeć. Tak metr sześćdziesiąt dwa, to samo zło.
- Czasami wraca nad ranem, dzisiaj z tego co wiem miał dużo pracy. No mała, prawdopodobnie będę musiał zostać z tobą na noc. - Położył mi rękę na głowie
- Zdajesz sobie sprawę, że to zabrzmiało jak słowa pedofila. - Burknęłam i strząsnęłam sobie jego dłoń z włosów.
Sehun się zaśmiał, Kai posłał mi karcące spojrzenie.
- I my naprawdę jesteśmy spokrewnieni... - Westchnął - To jak idziesz?
- Okej. - Młodszy kiwnął głową - Kto wie co jej zrobisz jak będziecie sami.
- Zaczynam żałować, że Cię zaprosiłem. - Mruknął pod nosem
Zaśmiałam się cicho, poczułam trzepnięcie w tył głowy.
- Ała! Kai!
- Owszem tak na mnie wołają.
- Naprawdę zachowujecie się jak prawdziwe rodzeństwo. - Sehun szedł obok mnie przyglądając się naszemu zachowaniu.
- W końcu jednak trochę jego krwi w sobie mam. - Burknęłam

Wyszłam z łazienki wycierając głowę ręcznikiem, z pokoju brata dobiegały dźwięki gry na konsolę.
Przeszłam przez korytarz i zniknęłam w swoim pokoju, przewiesiłam sobie ręcznik na szyi. Zerknęłam na walizkę stojącą koło łóżka z westchnieniem otworzyłam ją i zerknęłam na poupychane rzeczy. Jedno zdjęcie przedstawiające mnie i mamę, drugie było z jedyną osobą jaką się zadawałam. Moją przyjaciółką, która mieszkała na drugim końcu Polski. Wyjęłam to drugie i położyłam na stoliku nocnym z zamiarem kupienia jakiejś ramki i oprawienia go. Reszta to były kosmetyki i ubrania, rozejrzałam się po pokoju i podeszłam do szafy, otworzyłam ją. W środku było naprawdę dużo miejsca. Moje rzeczy zajęły tylko trzy półki.
Taa...
Trzeba będzie coś kupić i tak.
Westchnęłam i spojrzałam na widok rozciągający się za oknem.
- Puk, puk? - Kai stanął w progu pokoju
- Hmm? - Odwróciłam się w jego stronę
- Chcesz grać z nami na konsoli?
- Nie umiem. - Wzruszyłam ramionami
- Trudno, najwyżej popatrzysz.
Westchnęłam i rzuciłam ręcznik na łóżko, ruszyłam za chłopakiem do drugiego pokoju.
Próbowali we dwójkę nauczyć mnie który przycisk jest do czego, ale z marnym skutkiem.
Jongin poddał się i poszedł odebrać uporczywie dzwoniący telefon. Sehun szperał na półce z grami.
- Może mi samemu uda mi się ciebie nauczyć. - Uśmiechnął się i włożył płytę do stacji.
Na ekranie pojawiła się nazwa gry, chłopak usiadł obok mnie i podał pada. Chłopak objął mnie jednym ramieniem i złapał pada razem z moją dłonią, z drugą zrobił tak samo. Zaczerwieniłam się, pokazywał mi które przyciski są od czego, na początku grał trochę za mnie. Później kiedy załapałam zaczęłam grać sama, niezbyt mi to szło, ale jakoś. Chłopak uśmiechnął się w moją stronę
- Hyung nie jest zbyt dobrym nauczycielem.
- Niańką też nie. - Zaśmiałam się
- Przepraszam, że się tak zapytam... ale nosisz soczewki? - Popatrzył mi w oczy, speszona uciekłam wzrokiem.
- Nie. A co?
- Masz ładne oczy i tak jakoś pomyślałem.
- No dzieci! Chata wolna, można iść oglądać horror! - Kai wpadł do pokoju
Z Sehunem odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni, wstałam z kanapy.
- Ojciec będzie dopiero jutro rano. Można obejrzeć coś na telewizorze w salonie.
Zeszliśmy na dół, usadowiłam się na kanapie pomiędzy nimi brat ustawił jakiś film. Niezbyt koncentrowałam się na fabule, co jakiś czas ktoś z ekranu znikał by potem pozostała grupka znalazła jego zwłoki. Zerknęłam na prawą stronę, Sehun patrzył się na mnie tak, że nie potrafiłam odgadnąć co ma na myśli. Zagryzłam wargi i odwróciłam wzrok.
- Idę spać. - Oznajmiłam wstając z kanapy - Zmęczona jestem.
Weszłam na górę do siebie, położyłam się na miękkim łóżku. Zerknęłam na telefon, miałam kilka wiadomości z KakaoTalk od przyjaciółki.
Żyjesz tam jeszcze? Jak tam jest? 
Pewnie poderwałaś jakiegoś przystojniaka i nie chesz się odzywać do przyjaciółki XD
Jak będziesz mieć czas odezwij się. 
Odstukałam szybko wiadomość
- Da się żyć i tak mam tutaj chyba lepiej niż u matki. 
 A jak tam twój brat? Miły? 
- Nawet ok, tylko traktuje mnie jak dzieciaka >.> 
 Zrobisz mi rano... zaraz kiedy ty masz rano? D: 
- U mnie jest północ. Czyli tak za 6 godzin jest mniej więcej rano? 
Boże, jak ty tam żyjesz? Ale dobra nie ważne, chcę zobaczyć jaki masz widok z okna. Zrobisz mi jak będzie rano? Proooszę! 
- Zrobię, spokojnie. A teraz ja idę spać. Dobranoc. 
Dobranoc... 
Zablokowałam telefon i położyłam go pod poduszką. W mojej głowie pojawił się Sehun, ładny był no owszem. Nawet bardzo ładny, ponownie wzięłam telefon do ręki i założyłam słuchawki. Wpisałam EXO na youtube i wyskoczyło mi kilka tysięcy wyników. Wzięłam pierwszą piosenkę jaka była. Nadal nie moje klimaty. Westchnęłam i zamknęłam oczy.
Wierciłam się przez jakiś czas, przystosowanie się do zmian czasu wcale nie jest takie łatwe.
Zasnęłam nadal mając słuchawki w uszach.

sobota, 9 sierpnia 2014

A to wszystko przez kota. - D.O. (Exo)

Od Autorki: Jak na razie wstawiam to. Nie jestem z tego do końca zadowolona, ale pierwszy raz pisałam z punktu widzenia 3 osoby tak więc przepraszam.
Miłego czytania~


Puszysta kotka drapnęła w drzwi, rudy ogon drgnął kiedy się uchyliły. Wślizgnęła się tak szybko, że mężczyzna nie zdążył jej powstrzymać, zwrócił zaskoczony wzrok na nią kiedy schowała się pod kanapą.
- Wracaj tu, nie mogę Cię trzymać. - Ukucnął niedaleko kanapy
Ruda kita miauknęła i wystawiła łapkę.
- Chodź tu. - Pomacał ręką pod kanapą, natrafił na miękkie futerko za chwilę złapał za kark i wyciągnął kota spod kanapy. Biały korpus, rudy ogon i oczy, jedno niebieskie drugie zielone. Chłopak westchnął i przytulił kotkę drapiąc ją po głowie.
- Czyja ty jesteś co? - Złapał za obrożę i przekręcił ją tak, że widział żeton z imieniem.
- Sunny hmm? Ładnie to tak uciekać? - Wstał dalej trzymając kotkę na rękach, usłyszał pukanie do drzwi. Uchylił je i zobaczył dziewczynę z długimi brązowymi włosami.
- Cześć, nie widziałeś może... Sunny! Co ty tu robisz?! - Kotka miauknęła i pacnęła łapką chłopaka, ten oddał kotkę właścicielce.
- Przepraszam za nią, dopiero się tu wprowadziłam, a ona lubi zwiedzać. - Zakłopotana dziewczyna schowała twarz w futerku kota.
- Nic się nie stało, nazywam się Kyungsoo, ale możesz mi mówić D.O.
- Jestem Cho-Hee. Naprawdę za nią przepraszam, o! Wiem, jak się już trochę rozpakuję w mieszkaniu to zapraszam Cię na kawę. - Uśmiechnęła się
- Skorzystam z zaproszenia, dziękuję. - Podrapał kotkę jeszcze raz
Dziewczyna pomachała mu wolną ręką i wspięła się po krętych schodach na górę. Kyungsoo patrzył się jeszcze za nią jakiś czas, aż w końcu wszedł do mieszkania i oparł się o drzwi.
Dziewczyna tymczasem weszła na górę i wypuściła kota, ta się umościła na kanapie i zasnęła ruszając co jakiś czas ogonem.

Następnego dnia chłopak znowu zobaczył u siebie rudy ogon, tym razem siedziała na oknie miaucząc wyczekująco.
- Co ty tu znowu robisz? - Wygramolił się z łóżka i złapał kotkę na ręce. Westchnął i postanowił odnieść Sunny właścicielce. Zerknął na siebie w lustrze, poprawił włosy ręką. Zamknął mieszkanie i wspiął się powoli na wyższe piętro. Zadzwonił dzwonkiem do drzwi.
- Boże Sunny! - Dziewczyna zerknęła w głąb mieszkania gdzie jeszcze niedawno widziała kota, przynajmniej tak jej się wydawało. - Naprawdę za nią przepraszam, ale chyba Cię polubiła.
- Nic się nie stało, lubię koty, a sam ich trzymać ze sobą nie mogę. - Uśmiechnął się i postawił kotkę na podłodze.
- Może wejdziesz, napijesz się czegoś? - Cho-Hee otworzyła szerzej drzwi gestem zapraszając chłopaka do środka. D.O. rozejrzał się po skromnie urządzonym mieszkaniu, jasne ściany, meble w większości w kolorze białym, skromnie urządzony salon połączony z kuchnią. Chłopak zauważył, pościel w koty złożoną na kredensie. Uśmiechnął się na ten widok, dziewczyna się speszyła kiedy zobaczyła na co patrzył.
- Co chcesz do picia? - Odwróciła się by ukryć rumieniec na policzkach
- Może być kawa. - Kot wskoczył mu na kolana, kiedy usiadł i zaczął ocierać się o jego koszulkę opiętą na torsie. Cho usiadła naprzeciwko niego, dopiero teraz zauważył, że też była w pidżamie.
Dobrze im się rozmawiało, kot jeszcze kilka razy uciekał do chłopaka, ten go cierpliwie przynosił do domu właścicielki. Kyungsoo dopiero po pewnym czasie zorientował się, że polubił tą trochę niezdarną dziewczynę... może nawet trochę bardziej niż polubił.
Obudził się w dniu jej urodzin, środek zimy. On jak zwykle spał z otwartym oknem i tak jak zawsze kot siedział na jego łóżku. Westchnął i z uśmiechem pokręcił głową. Pogłaskał go po głowie i wstał. Szybko się ubrał i wziął kota na ręce, w kieszeni spodni schował małe pudełeczko.
- Ty tutaj chyba lubisz przychodzić nie? - Wchodził po dwa stopnie, przed drzwiami dziewczyny stała starsza kobieta z małym pakunkiem. Po chwili w drzwiach ukazała się sylwetka Cho, uśmiechnęła się i wpuściła ją do domu, rozejrzała się po korytarzu kiedy zobaczyła Kyungsoo pomachała mu radośnie.
- Znowu do Ciebie przyszła. Ty mnie chyba naprawdę nie lubisz co? - Zwróciła się do Sunny  i zrobiła oskarżycielką minę. - Omotałeś mi kota.
- Przynajmniej schudła chodząc po parapetach. - Zaśmiał się
- No w sumie, dwa miesiące temu była futrzaną kulką.
- To... może przyjdę później co? Widzę, że masz gościa. - Chłopak włożył rękę do kieszeni gdzie znajdowało się pudełeczko, w tej samej chwili w drzwiach ukazała się ta sama kobieta co stała przed drzwiami.
- Umówmy się na wieczór co? Przyjdę po Ciebie, pójdziemy na spacer. - Uśmiechnęła się
- Dobrze, to do zobaczenia. - Pomachał jej i zszedł po schodach.
Cały dzień do dziewczyny ktoś przychodził, wieczorem rozejrzała się po domu. Upewniła się co do zamkniętych okien i rzuciła okiem na kotkę śpiącą na kredensie. Złapała płaszcz i zamknęła drzwi. Zeszła do mieszkania na dół zapukała delikatnie
- Hej D.O. - uśmiechnęła się
- Idziemy? - chwycił płaszcz
- Jasne. - Zeszła na parter czekając aż chłopak zamknie mieszkanie. Przez większość czasu szli w milczeniu rozkoszując się skrzypiącym śniegiem pod butami. Dotarli do brzegu lasu, chłopak przystanął i popatrzył na dziewczynę.
- Ogółem to wszystkiego najlepszego. - Wyciągnął pudełko z kieszeni spodni, dziewczyna otworzyła je, w środku na poduszeczce leżało niebieskie oko na łańcuszku.
- Jest śliczne dziękuję. - Uśmiechnęła się, chłopak podwinął rękaw na bransoletce widniało podobne oko co na wisiorku tylko, że zielone. Również się uśmiechnął, dziewczyna złapała go za rękę i poszli dalej.
W pewnym momencie chłopak przyciągnął ją do siebie i wpił się w jej usta. Dziewczyna zaskoczona przez chwilę nie reagowała, potem oddała pocałunek.
- A to wszystko przez kota. - Kyungsoo oderwał się od niej z uśmiechem.
Dziewczyna zaśmiała się w tym momencie w okół nich zawirowały białe płatki śniegu.
(moja inspiracja znaleziona na tumblrze XD)

niedziela, 3 sierpnia 2014

#2 - Zmiany... czasami są dobre

Od Autorki: Jah ;-; Nie jestem zadowolona z tego rozdziału, pisany bez weny, ale nie chciałam was zostawiać na dłuższy czas bez niczego. Znikam na 10 dni, może trochę dłużej ^^
Zapraszam do komentowania~
P.S Wiem ten nagłówek jest genialny XDXD Ale to moja pierwsza zabawa z photoshopem, mam nadzieję, że kiedyś mi wyjdzie lepszy XD


Wysiadłam z samochodu rozglądając się niepewnie. Zaparkowaliśmy w garażu apartamentowca liczącego trzydzieści pięter. Jeśli wierzyć ojcu to będę mieć górne piętro tylko dla siebie, bo jego syn z nimi nie mieszka. Wiele bagaży nie miałam, tylko te najpotrzebniejsze ciuchy, książki i kilka drobiazgów. Wzięłam mniejszą walizkę i weszłam do windy. Zawsze chciałam mieszkać w jakimś dużym mieście, ale żeby od razu przeprowadzać się do innego kraju. Wątpiłam w to, że znajdę tu jakiś znajomych, zresztą w Polsce za dużo też ich nie miałam. Dzwonek windy oznajmił nam dojechanie na docelowe piętro. W drzwiach stała Azjatka z uśmiechem wymalowanym na twarzy.
- Witaj, jestem SoYun, miło mi Cię poznać – kobieta ukłoniła się delikatnie
- Nazywam się Cho-Hee. Miło mi.
- Chodźcie pewnie jesteście zmęczeni, zjesz coś? - Ponownie zwróciła się do mnie
- Nie dziękuję... w sumie to ja bym się położyła. - Zdjęłam buty i równo ułożyłam je przy progu dzielącym resztę domu od białego przedpokoju.
- Daj walizkę, pomogę. - SoYun zabrała bagaż i wspięła się na schody.
Piętro było naprawdę duże, dwa duże pokoje po lewej stronie, po prawej dwie łazienki, garderoba i pokój gościnny. Mój nowy pokój utrzymany był w kolorze jasnym, duże łóżko stało pod ścianą, po drugiej stronie była szafa, biurko obok niej. Duże okna z wyjściem na taras mieściły się zaraz naprzeciwko drzwi.
- Dziękuję – zdjęłam plecak i położyłam go przy łóżku, kobieta wyszła z pokoju zamykając drzwi. Rzuciłam się na łóżko, decyzja sądu była naprawdę bez sensu. Tutaj będę musiała czekać jeszcze dwa lata na pełnoletniość. Wyjęłam telefon z kieszeni i włożyłam słuchawki do uszu, usnęłam nawet nie wiem kiedy.
Obudziłam się leżąc na plecach, playlista w telefonie już się skończyła, a na dworze robiło się jasno. Jezu przespałam trzynaście godzin – stwierdziłam po zerknięciu na zegarek. Wstałam z łóżka i skierowałam się do drzwi tarasowych. Wyszłam na zewnątrz. Panorama... no nie powiem była piękna. W sumie... tutaj mogę zacząć wszystko od nowa. Usiadłam na krześle stojącym przy stoliku. Tutaj wszystko będzie dobrze. Tak, na pewno. Z westchnieniem przyglądałam się wschodzącemu słońcu.
Zeszłam po schodach i weszłam do kuchni.
- Dzień dobry. - Ojciec siedział przy stole popijając kawę
- Dzień dobry. Mam rozumieć, że to dla mnie? - Wskazałam na talerz leżący na blacie kuchennym.
- Tak. Słuchaj, SoYun ma urlop, a ja pracuję do późna. Nie chcę żebyś siedziała sama...
- Jaki urlop?
- SoYun to nasza pokojówka, moja żona nie żyje. - Dopił kawę z zaciętym wyrazem twarzy
- Przepraszam nie wiedziałam. - Spuściłam głowę
- Nie szkodzi, a właśnie Jongin, twój przyszywany brat, niedługo będzie.
- Dam sobie radę... - w tym momencie rozległ się szczęk zamka. Ojciec zabrał marynarkę i poszedł do przedpokoju.
- Trzymaj się mała, ja wychodzę! - Trzaśnięcie drzwiami, usłyszałam kroki w korytarzu, po chwili w kuchni stanął przefarbowany na blond chłopak.
- Myślałem, że jesteś młodsza. - Rzucił torbę na podłogę i usiadł naprzeciwko mnie.
- A ja, że Azjaci są żółci, patrz co za niespodzianka. - Prychnęłam
- Ej... nie bądź niemiła, sama jesteś w połowie Azjatką. - Nadmuchał policzki
- Właśnie, w połowie. - Matka była Polką, Ojciec Azjatą. Bam, mieszanka wybuchowa. W Polsce byłam zbyt Azjatycka, a tu nadal jestem zbyt Europejska.
- Emm... Jestem Kim Jongin.
- Cho-Hee. - Wstałam w wrzuciłam talerz do zmywarki. - No to jak. Co masz zamiar robić pani nianiu? - Uniosłam brwi
- Idziemy na trening, obiecałem Cię pilnować i poznać z kilkoma osobami to tak zrobię. - Wstał i zabrał torbę
- Jaki trening? - Przekrzywiłam głowę
- Jezu ty naprawdę nie wiesz kim jestem? - Odwrócił się w moją stronę
- Jesteś Azjatą czyli wyglądasz jak milion innych osób. - Uśmiechnęłam się sztucznie i włożyłam trampki.
- Taki zespół Exo znasz?
- Co?
- Boże... naprawdę nie wierzę...
- A nie! Czekaj! U was był taki z kolorowymi włosami!
- Sehun. Jezu dziewczyno z choinki się urwałaś czy co? - jęknął
- Ojciec mi dał wasz plakat... sprzedałam go. - Zawiązałam buty i stanęłam przy drzwiach – Idziemy?
- Jezu i ty naprawdę jesteś moją siostrą...
- A ty moim bratem. - Odgryzłam się.
Narzekać nie będę, przynajmniej się nie nudzę.
Weszliśmy do sali treningowej, Jongin szedł przodem, a że ja jestem niska, to nikt za pierwszym razem mnie nie zauważył.
- Siadaj na kanapie i nie przeszkadzaj. - Kai wskazał czarną skórzaną kanapę w rogu pomieszczenia.
- Co ja jestem małe dziecko? - Burknęłam
- Na pewno jesteś najmłodsza tutaj. Siadaj i nie marudź.
Westchnęłam i usiadłam, wszystkie oczy w pomieszczeniu były skierowane raz na mnie, raz na Jongina.
- Jongin... wyjaśnisz nam to? - Jeden z nich uniósł brwi
- To jest moja młodsza siostra... można powiedzieć, że jestem na nią skazany. - Mruknął
- Prędzej ja na ciebie. - burknęłam
Chłopak posłał mi karcące spojrzenie, reszta się zaśmiała.
- Dobra w każdym razie, nie zwracajcie na nią uwagi. - Machnął ręką
- Może się chociaż przedstawimy? - Ten sam co wcześniej chciał wyjaśnienie ponownie się odezwał
- Nie wysilajcie się i tak was nie zapamiętam. - Mruknęłam bawiąc się telefonem
- Um... Okej...?
- Mówię nie zwracaj na nią uwagi. - Westchnął
Przez calusieńkie dwie godziny musiałam się patrzeć jak oni tańczą... dobra nie powiem, że byli brzydcy. W sumie nawet zauważyłam pomiędzy nimi różnicę, zagryzłam wargi i odwróciłam wzrok. Wyszłam z dusznego pomieszczenia i oparłam się o ścianę, z drugiej strony korytarza rozległy się szybkie kroki, zza zakrętu wyłonił się wysoki chłopak o jasno różowych włosach.


piątek, 1 sierpnia 2014

#1 - Zmiany... czasami są dobre (Prolog)

- Chodź kochanie spóźnimy się na samolot. - Ojciec pociągnął mnie w stronę samochodu. Rzuciłam okiem na podwórko, nie miałam tutaj miłych wspomnień. Matka piła, ojciec nas zostawił i wyjechał do Korei, gdzie jak się później okazało miał dziecko. Teraz sąd po siedemnastu latach moich katuszy zdecydował się matce odebrać prawa rodzicielskie, po cholerę jak ja za rok miałam być pełnoletnia. Do tego ojciec postanowił zabrać mnie do siebie do Korei, po prostu fantastycznie! Prychnęłam i wsiadłam do samochodu. Nie to, że nie kochałam ojca... po prostu było mi dziwnie w jego towarzystwie i nie uśmiechało mi się mieszkać w kraju gdzie wszyscy kochają muzykę kpop. Znałam tamtejsze bardziej popularne zespoły dzięki ojcu, który nagminnie przysyłał mi plakaty, płyty, koszulki z podpisami. Które bez skrupułów sprzedawałam na allegro. Najzwyczajniej w świecie nie trawiłam tamtejszej muzyki, każdy wyglądał tak samo, każdy miał taki sam głos. Dla mnie byli bandą nastolatków zapatrzonych w swój wizerunek. Zerknęłam kątem oka na ojca, rozmawiał przez słuchawkę z kimś po koreańsku. Jak już jestem przy języku! Tata zadbał o to również żebym miała odpowiednie wykształcenie i co miesiąc dzwonił do mnie na skypie i sprawdzał moje postępy w nauce języków. Umiałam płynnie mówić po Koreańsku, Angielsku i Niemiecku rzecz jasna nie zapominając o Polskim. Zostałam szturchnięta, zerknęłam pytająco w kierunku rodziciela, otworzył drzwi i pokazał, że mam wysiąść. Ojciec wyciągnął moje bagaże, ja wzięłam swój plecak. Położył je na taśmie, przeszliśmy przez bramki. Ostatnia godzina minęła mi naprawdę szybko, przeglądałam strony internetowe bez większego celu.
Po raz ostatni zerknęłam na tłum ludzi. Weszłam na pokład samolotu zostawiając stare życie za sobą.
Żegnaj Polsko!
Witaj w Korei!

Od Autorki:
Taki krótki wstęp, mam nadzieję, że nie zrobiłam nigdzie błędu i pociągnę to opowiadanie na dłuższą metę.
>.>
Dziękuję za odwiedziny~!
©