sobota, 18 kwietnia 2015

1 - Poko...jówek? (Sehun - Exo)


A/N:
So... jest prawie 4 rano i nie jestem pewna czy robię dobrze, że to publikuję, ale no cóż.
Nie wiem skąd mi to przyszło do głowy, mam nadzieję, ze dam to jakoś radę pociągnąć do końca (iniespierdolękońca)
btw. Dziękuję za ponad 1.600 wyświetleń~ (づ ̄ ³ ̄)づ
Uznajcie to za prezent czy co tam chcecie, zachęcam do komentowania bo to daje zachętę do działania, że nie robię tego na darmo. 

A i przepraszam, że takie krótkie, ale to tak na sam początek, rano się zabieram za pisanie drugiej części (może wstawię za kilka miesięcy keep calm just kidding... or not)
Tak więc no miłego czytania~
                                                             
(>∀<。)ノシ





Nie ukrywajmy, Chohee była rozpieszczana od zawsze. Mieszkała w wielkim domu z rodzicami i dwoma sprzątaczkami, chodziła do szkoły prywatnej i miała wszystko co chciała. Pewnego dnia jedna z pokojówek się zwolniła uznając, że ma dość "rozpieszczonego bachora państwa Lee" na co Chohee się śmiertelnie obraziła i nie chciała rozmawiać z tą drugą pokojówką przez tydzień.
W końcu jej rodzice uznali, że trzeba znaleźć kogoś nowego na jej miejsce, postanowili przyjąć swojego siostrzeńca o dwa lata starszego od ich córki, miał pomagać w obowiązkach i czasami zabawiać dziewczynę, za to miał własny pokój i pensję. Ze szkołą się wyrabiał to nie było żadnego problemu, a jego mama się jeszcze ucieszyła, bo bardzo lubiła swoją daleką kuzynkę, ale zawsze kuzynkę.
Tyle, że Sehun nie wiedział ile Chohee ma lat i był przygotowany na jakąś pięcioletnią dziewczynkę. Tymczasem w progu pokoju stanęła dziewczyna i to dosyć ładna, szczupła, długie nogi i włosy, duże oczy.
- Kim on jest? - Wlepiła wzrok prosto w niego, wzdrygnął się czując się jakby był skanowany.
- Kochanie... to jest Sehun od dzisiaj pracuje u nas, proszę bądź dla niego miła, żeby nie było sytuacji jak z panią Kim. - Matka wlepiła wzrok w córkę, ta tylko wzruszyła ramionami i obracając się na pięcie poszła do kuchni.
- Tak więc, Sehun to była nasza córka, nie zraź się proszę jej zachowaniem. - Pan Lee poklepał go po ramieniu - Wybacz muszę wracać do pracy, Pani Park cię zaprowadzi do pokoju.
Pierwsze dni mijały spokojnie, dziewczyna była zajęta egzaminami przed wakacjami, więc nie miała czasu za bardzo marudzić. Kilka razy coś burknęła, że odstawił coś na nie to miejsce i zaraz to poprawiała.
Szybko zauważył, że w jej pokoju panował porządek jak nigdzie indziej i tego bardzo pilnowała, ale nic poza tym.
Bał się rozpoczęcia wakacji, bo będzie siedział z dziewczyną prawie cały czas w domu, oczywiście jego ciocia i wujek dawali mu czasami wolne, ale i tak będzie musiał trochę posiedzieć z dziewczyną.
Zszedł na dół o dziewiątej rano żeby pozamiatać trochę koło basenu, bo mieli do niego napuszczać dzisiaj wodę. Skinął głową dziewczynie, która już siedziała w kuchni, popijając kawę. W połowie jego pracy przyszła na taras z książką i rozłożyła się na jednym z foteli.
Odebrał telefon dzwoniący mu w kieszeni
- Jongin jestem w połowie roboty czego? - Burknął w słuchawkę przytrzymując ją ramieniem.
- Idziesz na miasto dzisiaj? - Zignorował go przyjaciel.
- Później, jak mówiłem jestem w połowie roboty.
- No tak jakoś około siedemnastej, nie denerwuj się i wraca do tego co robisz o ile nie obrabiasz swojej kuzyneczki.
- Zamknij się palancie - warknął - rozłączam się.
Wcisnął telefon do kieszeni.
- Jesteś Sehun tak? - Dziewczyna stanęła na brzegu basenu.
- Tak. - Skinął głową i popatrzył sie w jej stronę przysłaniając oczy ręką.
- Nie planuj nic na jutro okej? Muszę iść na zakupy, a ty mi będziesz trzymał torby okej?
- Taa...k... - I tak nie mógł odmówić.
Odwróciła się i odeszła w stronę tarasu, chłopak miał wrócić do sprzątania.
- I...
- Hmm...? - Po raz kolejny podniósł głowę.
- Ubierz się jakoś. - Burknęła.

- No chociaż jedno piwo daj spokój. - Nalegał Jongin chyba po raz setny.
- Nie, po tym jednym przyjdzie czas na kolejkę shotów i tak dalej, już ja cię znam. - Blondyn bawił się kubkiem bubble tea, jego przyjaciel odburknął pod nosem coś w stylu "porządnisia" i przyssał się do własnej herbaty.
- Tak ogółem - upił kolejny łyk - jaka jest ta twoja kuzynka, może by chciała kiedyś z nami wyjść do klubu?
- Wątpię, to jest ta wyższa sfera społeczna, która odzywa się do nas kiedy musi, z tego co słyszałem jest rozpieszczonym bachorem, ale jeszcze nie miałem szansy się o tym przekonać. Może jutro jak zabierze mnie na te zakupy. - Burknął, Jongin zadławił się herbatą, przez dobre pięć minut kasłał, a Sehun nawet nie myślał mu pomóc.
- Jakie zakupy? - Wydyszał kiedy w końcu się ogarnął.
- Skąd mam wiedzieć, coraz bardziej zaczynam się bać. - Wzruszył ramionami.
- Współczuję ci tego bardzo, ciekawe co wymyśli. Dasz znać jak poszło nie? - Przy tym ostatnim zdaniu zaczął się śmiać jak idiota.
- Idzie. - Burknął Sehun zauważając dziewczynę wychodzącą z jednego ze sklepów, było z nią kilka koleżanek, pewnie w tej samej sfery.
- Gdzie?! - Jongin nieco za bardzo żywiołowo się odwrócił i kilka osób zwróciło na nich uwagę, dostał od blondyna w tył głowy.
- To ta w czarnej spódniczce. - wziął słomkę do ust pociągając łyk napoju. - Nie gap się tak - syknął.
- Wiesz, że dużo osób ją zna z instagrama? I jest fotomodelką dla sklepów internetowych. Fajną masz kuzynkę Hun.
Tym razem to blondyn się zakrztusił i musiał kilka razy odkaszlnąć zanim mógł coś powiedzieć.
- Co?
- To co słyszysz, sam ją obserwuję na instagramie, a teraz mam możliwość jej poznania. - Zrobił może dwa kroki w jej stronę jak Sehun złapał go za koszulę i przyciągnął z powrotem.
- Nigdzie nie idziesz. - Warknął.
W tym samym momencie spojrzenie dziewczyny zatrzymało się na ich dwójce, zmarszczyła lekko brwi. Koleżanka pociągnęła ją w stronę gdzie siedzieli chłopcy.
- Pabo! Co ty robisz? - Syknęła.
- Kupić bubble tea... a czekaj, znasz, któregoś z tych, którzy się na nas gapią pewnie! - Klasnęła w dłonie.
- Nie. - Odpowiedziała szybko, ruszyły całą grupką po herbatę, Chohee cały czas czuła na sobie wzrok swojego... pokojówka? Prychnęła cicho kiedy o tym pomyślała, przyjaciółka spojrzała się na nią zdziwiona, ale zaraz kontynuowała swoją radosną paplaninę o nowej torebce Gucciego.
- Ten brunet jest całkiem niczego sobie, hmm Chohee? - Jedna z jej koleżanek szturchnęła ją łokciem.
- Dajcie spokój, zamówmy tą herbatę i idźmy stąd. - Spojrzały na nią zdziwione - Słyszałam, że chłopaki z równoległej klasy są na górze, możemy do nich pójść. - Dopowiedziała szybko, reszta dziewczyn niezbyt grzesząca inteligencją pisnęła.
Sehun patrzył jak oddalały się swoją grupką.
- Wkopałeś się mocno. - Jongin zabrał mu jego herbatę, bo swoją już wypił i teraz jakby nigdy nic sączył ją.
- Nic mi nie mów na ten temat - jęknął - idziemy na to piwo.
Brunet uśmiechnął się usatysfakcjonowany i zaciągnął przyjaciela w stronę pierwszego lepszego baru.



poniedziałek, 10 listopada 2014

Kawiarnia - Baekhyun (EXO)

Tak więc... ekhm... nie będę się tłumaczyć, tylko powiem po prostu, że nie miałam weny. A teraz zainstalowałam znowu OpenOffice... i tak jakoś mi to wypłynęło z głowy. Nie wiem czy jest dobre, czy złe. Błędów pewnie narobiłam od cholery i jeszcze trochę. Szkoda gadać, to miało wyjść zupełnie inaczej, miałam skończyć na fragmencie jak wyszła z kawiarni, a skończyłam później, miał być kto inny, ale jest Bekon. I... nie pytajcie mnie o co chodzi z kaczką mam na ich punkcie totalnego świra. >D
Enjoy... i piszcie czy wam się podobało (pewnie nie XD)




„Wiadomość głosowa od: JiSoo” - Odwróciłam telefon wyświetlaczem zwróconym do kołdry. Zacisnęłam usta i spojrzałam się na sufit pokryty licznymi rysunkami od moich znajomych. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać, a zwłaszcza z nim. Nie po tym jak obściskiwał się z tą dziwką. Telefon zawibrował, widocznie chłopak obrał inną technikę i zamiast dzwonić zaczął pisać. Zignorowałam go i przekręciłam się na bok, zasnęłam dosyć szybko.

Przez następne dni omijałam miejsca w którym mogę go spotkać, bez celu włóczyłam się po mieście kiedy nadciągnęło oberwanie chmury. Weszłam do pierwszej kawiarni jaka była, prostokątne pomieszczenie było urządzone na niebiesko, kremowe kanapy ładnie wkomponowały się w wystrój. Podeszłam do barku żeby zamówić kawę.
- Co podać? - Chłopak, na pierwszy rzut oka chińczyk, powitał mnie z uśmiechem.
- Moche, poproszę.
Coś ciepłego otarło mi się o nogi, zerknęłam na dół, kot z szarą głową popatrzył się na mnie i miałknął.
- Przepraszam za spóźnienie, Xiumin. - Do kawiarni wbiegł chłopak w kujonkach.
- Nic się nie stało Baek, nie było dzisiaj dużego ruchu. - Podał mi kubek z kawą, kot poszedł za mną do stolika i wskoczył na miejsce obok.
- Corra, zostaw panią. - obok mnie pojawił się chłopak który wszedł do kawiarni i wziął kota na ręce.
- Nie przeszkadza mi, spokojnie. - Uśmiechnęłam się słabo i wzięłam łyk kawy.
- Pierwszy raz chyba do kogoś sama z siebie podeszła oprócz Xiumina-hyunga. - Uśmiechnął się i położył kota na poprzednim miejscu, futrzak rzucił mu zdenerwowane spojrzenie i prychnął. - Jestem Baekhyun, albo Baek. Jak wolisz.
- ChoHee, miło mi cię poznać.
Kilka osób weszło do kawiarni
- Poczekaj chwilę. - Poszedł obsłużyć klientów
Odstawiłam kubek kawy kiedy przede mną pojawił się talerzyk w ciastem.
- Na koszt firmy – uśmiechnął się i usiadł naprzeciwko mnie. - Studiujesz coś?
- Architekturę. A ty?
- Sztukę. Interesujesz się czymś?
- Gram na pianinie.
- A ja śpiewam i gram na gitarze.
Telefon mi zawibrował, spojrzałam na wyświetlacz gdzie pojawiło się „JiSoo”. Zacisnęłam usta i odrzuciłam połączenie.
- Przepraszam muszę iść. - Nie chciałam zepsuć humoru chłopakowi.
- Poczekaj... Mogę twój numer? - Wbił wzrok w stół.
- Jasne – wzięłam od niego telefon i zapisałam mu swój numer. - Przepraszam. - Wyszłam z kawiarni szybkim krokiem, na szczęście przestało padać, skierowałam się szybko do domu żeby zamknąć się w swoim pokoju.

Obudził mnie sms, byłam przekonana, że to ponownie mój były chłopak. Z niechęcią odblokowałam telefon.
„Cześć, tutaj Baekhyun. Kawa na koszt firmy? ;)”
Uśmiechnęłam się
„Mogę zapłacić, jakoś za trzydzieści minut mogę być?”
Dostałam odpowiedź niemal natychmiast.
„Nie, wyciągam cię tak wcześnie z domu to na mnie. Jak dla mnie nawet za dwie minuty.”
Wyskoczyłam z łóżka i poszłam szybko pod prysznic, z domu wyszłam z nadal lekko mokrymi włosami. Szłam tymi samymi ulicami co wcześniej, tylko teraz świeciło słońce i czułam się bardziej lekka.
- Dzień dobry. - Weszłam do kawiarni, Baek stał za ladą.
- Cześć. Jak tam? - Postawił przede mną kawę.
- Dobrze, przepraszam, że wczoraj tak wyszłam.
- Nic się nie stało. Myślałem, że nie odpiszesz, wiesz jakiś obcy chłopak zaczepia cię w kawiarni. Kto wie jakie ma zamiary. - Mrugnął do mnie
- Baek, nie podrywaj. - Xiumin pojawił się obok mnie. - Jestem Kim Minseok, ale mów mi Xiumin.
- ChoHee.
- Miło mi cię poznać. Baek od rana o tobie mówił.
Stojący za ladą zazgrzytał zębami, zaśmiałam się.
- Nie żeby coś... Chcesz nam pomóc w kawiarni? Dzisiaj piątek, przyda się pomoc Baekhyunowi.
Zamrugałam szybciej i spojrzałam na niego
- Co bym miała robić?
- Jako kelnerka, oczywiście zapłacę. Sam bym to zrobił, ale dzisiaj nie mogę pomóc.
- Pomogę, nie musisz płacić.
- Dogadamy się później, Baek daj jej fartuch. Trzymajcie się, bo się zaraz spóźnię.
- Witaj w pracy, od rana jest raczej mało klientów co zostają, dopiero później jest dużo osób z pobliskiej uczelni.
- Tak ogółem... czemu cię nie ma dzisiaj w szkole? - Popatrzyłam się na niego z lekkim uśmiechem i dokończyłam kawę
- Coś tam dzisiaj było, że jakiś apel. A ty to co?
- Nie było nie od tygodnia, źle się czułam. - Odwróciłam wzrok
- Okej nie wnikam...

Do trzynastej było spokojnie, dopiero później zaczął się ruch. Koło dwudziestej-pierwszej usiadłam zmęczona za barkiem, od dwóch godzin chodziłam w tą i z powrotem.
- Zawsze tak macie w piątki? - Zapytałam
- Zazwyczaj – uśmiechnął się i podał mi kubek herbaty. - Niedługo zamykamy.
Dzwonek przy drzwiach zabrzęczał, jakiś chłopak z dziewczyną usiedli niedaleko, ruszyłam żeby przyjąć ich zamówienie. Kiedy dotarłam do stolika zamarłam i spojrzałam się na chłopaka... na JiSoo. Ten nawet na mnie nie spojrzał tylko złożył zamówienie, odeszłam sztywnym krokiem. Podałam Baekhyunowi kartkę
- Przepraszam... możesz im podać kawę? Ja chyba nie dam rady.
- Idź już na zaplecze, powiem, że zamknięte. - Spojrzał na mnie zmartwiony.
Chłopak zastał mnie opartą o ścianę z tyłu budynku
- To twój były prawda?
Kiwnęłam głową, chłopak niepewnie mnie przytulił.
- Posprzątam i odwiozę cię do domu okej?
- Pomogę. - Wytarłam oczy.
- Nie musisz.
- Ale chcę. - Wzięłam ścierkę i zaczęłam przecierać stoły, Baek zamiótł podłogę.
- Dobra, jakoś to wygląda. - Jutro rano jeszcze przejadę mopem najwyżej. - Chodź.
Zaprowadził mnie do samochodu i poszedł jeszcze sprawdzić kawiarnię.
- Teraz powiedz gdzie mam cię zawieźć... albo, może coś jeszcze porobimy? - Poruszył zabawnie brwiami na co się uśmiechnęłam.
- Nie chce mi się wracać do domu... proponujesz coś?
- Może... wesołe miasteczko?
- Dlaczego nie.

- Baek! - Zatrzymałam się przed maszyną z zabawkami, gdzie była kaczka.
- Naprawdę? - Zaśmiał się i wrzucił tam monetę – Co chcesz?
- Kaczkę!
- I ty naprawdę jesteś w moim wieku. - Przesunął joystickiem tak, że był centralnie nad zabawką i wcisnął guzik.
Podał mi z uśmiechem pluszaka, rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam w policzek.
- Słodko wyglądasz kiedy się cieszysz. - Uśmiechnął się, spuściłam głowę z zaczerwienionymi policzkami.
- Kaczka.
- Co? - Podniosłam głowę, moje usta spotkały się z ustami chłopaka, zaskoczona na chwilę znieruchomiałam, ale później oddałam pocałunek. Nie wiem czemu całowałam się z chłopakiem, którego widziałam drugi dzień na oczy, ale w tym momencie, byłam szczęśliwa, że zerwałam z JiSoo, że zaczął padać deszcz wtedy kiedy szłam przez miasto.
Naprawdę nie wiem czemu się z nim całowałam... ale mi się to podobało.  
©